Feed on
Posts
Comments

W nowej edycji programu zapraszamy na nowego bloga. Poczynania uczestników można śledzić tutaj.

„W mieszkaniu poety Rafała Wojaczka.”

BŁYSKAWICA

Wierszem rosnę do Ciebie, która o mnie nie wiesz.
Ale ja wiem o Tobie, to znaczy, żeś jest.
Tak bardzo pojednana ze swoim istnieniem,
Że nieśmiertelna: tylko z wahań żyje śmierć.
Wierszem rosnę do Ciebie która jesteś w niebie
Wyższym niż to pastwisko, gdzie się pasie ptak
Mojego wzroku; dokąd nie dosięga akt
Strzelisty samogwałtu i jasnowidzenie.
Wierszem rosnę do Ciebie, której nie zna nikt
Z żyjących i ,umarłych. Ja też jeszcze nie znam.
Lecz wiersz rośnie na oślep coraz wyżej, mit
Rozjaśnia nieskończona błyskawica serca.

Chciałybyśmy zacząć nasz reportaż od autorskiej interpretacji wiersza Rafała Wojaczka pod tytułem „Błyskawica” bowiem będzie on doskonałym wstępem do tej pracy jaki nakreśli nam ogólny rys poety, jego życia, a przede wszystkim twórczości. Tytuł utworu już sam wskazuje albo przynajmniej naprowadza nas na główną myśl utworu zawoalowaną w słowie tyleż zwykłym co ukazującym metaforyczne znaczenie błyskawicy jako czegoś ulotnego, budzącego grozę, ale szybko przemijającego. Rozświetla ona niebo jaskrawym światłem; i łączy w sobie piękno z grozą.
W utworze zwraca się do nieznajomej, która w tym przypadku najprawdopodobniej jest jego własną śmiercią. Nie jest jednak czymś złym, bo jest równoznaczna z jego uwolnieniem się od cierpień, ze szczęściem którego nigdy nie miał, a za którym tęsknił przez całe swoje życie, starając je sobie zapewnić różnymi sposobami. Nigdy mu się to jednak nie udało bo już od wczesnego dzieciństwa nie potrafił sobie poradzić z problemami, nie czuł się akceptowany co skończyło się kilkoma próbami samobójczymi i jedną dzięki której zdołał się uwolnić.

Continue Reading »

Maciej Kozłowski. Droga do sławy.

(komentarze Witolda Szabłowskiego oznaczone są w tekście wielkimi literami)

Poniedziałkowy poranek. Dzień wolny od szkoły z powodu rekolekcji. Dziś zaczynamy zdjęcia do naszego reportażu. Przeprowadzona w klasie sonda uświadomiła nam potrzebę jego realizacji: prawie połowa naszych rówieśników nie wiedziała, że Maciej Kozłowski mieszkał na zgierskim Kuraku. REPORTAŻ JEST TAKĄ FORMĄ, W KTÓREJ AUTOR RACZEJ NIE OPISUJE, JAK SIĘ ZABIERAŁ DO PRACY ANI CO MU UŚWIADOMIŁO WAGĘ PROBLEMÓW, KTÓRE PORUSZA.

Pierwsze ujęcia oczywiście na tym osiedlu, koło herbu miasta. Mimo dość wczesnej pory trasą Łódź – Gdańsk jedzie sznur samochodów. Trochę nas zagłuszają. Pani Agnieszka proponuje powtórzenie sceny. Marta wylicza pracowicie w ilu filmach, serialach, spektaklach teatralnych i programach telewizyjnych zagrał Aktor. – Ponadto – dorzuca Kasia – prowadził audycje radiowe, komentował mecze piłkarskie.
W naszym kierunku zbliża się młoda kobieta z wózkiem. Działamy spontanicznie.

Continue Reading »

„Plac niezgody”

(komentarze Witolda Szabłowskiego oznaczone są w tekście wielkimi literami)

Beton. Spękana, szara plama na mapie miasta mąci barwy okolicy. Czerń i brud, namiastka dawnej świetności. Wszystko się zmienia, niekoniecznie na dobre. Cóż, stary beton zawsze się kruszy.

DOBRY, INTRYGUJĄCY LEAD – CHOĆ OSTATNIE ZDANIE BYM WYRZUCIŁ. ZA DŁUGI TEŻ JEST NIE DOBRY, A ONO NIC NIE WNOSI

Jeszcze kilka lat temu plac wyglądał o wiele bardziej kolorowo, a ruch był znacznie większy. Co tydzień babcie gnały na rynek. Każdy chciał być pierwszy na straganie z owocami. Klienci wiedzieli, że towar jest świeży, nic nie śmierdziało. W dodatku wszystko w przystępnej cenie. Zakupowa atmosfera nie zawsze przypominała sielankę. Ludzie przekrzykiwali się wzajemnie, przepychali, mimo to woleli wybrać niewielkie czasem zatłoczone stoiska niż hipermarkety. Dlaczego to się zmienia?

Continue Reading »

Piosenka jest dobra na wszystko

(komentarze Witolda Szabłowskiego oznaczone są w tekście wielkimi literami)

Cieszą się każdą chwilą, w której mogą oddać się muzyce. Kochają taniec i śpiew. Uwielbiają występować przed publicznością. To nadaje ich życiu sens.

Tarnogrodzka Kapela Ludowa ma już 35 lat!

Zabawy, wesela, występy w telewizji…

1976 rok na zawsze pozostanie w sercach członków Tarnogrodzkiej Kapeli Ludowej. Pomysłodawcą przedsięwzięcia był pan Władysław Dubaj, ale główną założycielką i opiekunką była i nadal jest pani Helena Zając. Bardzo szybko zorientowałam się, że w Tarnogrodzie jest dużo ludzi muzykujących. W różnych zespołach grali. A ponieważ we mnie tkwi ta muzyka gdzieś wewnątrz, MÓJ SZEF MARIUSZ SZCZYGIEŁ ZAWSZE W TAKIM MOMENCIE PROSI, BY MU POKAZAĆ, GDZIE DOKŁĄDNIE TA MUZYKA TKWI. CZASEM NIC CIEKAWEGO SIĘ NIE DOWIADUJE, ALE CZASEM LUDZIE POKAZUJĄ NAPRAWDĘ NIESAMOWITE MIEJSCA zaczęłam chodzić do tych ludzi. Tak od podwórka do podwórka. Udało mi się zebrać i stworzyć tę właśnie kapelę… - wspomina pani Helena.

Continue Reading »

DLACZEGO MUSIMY PAMIĘTAĆ

WRZESIEŃ 1939

Był 13 września 1939 roku. Nikt nie spodziewał się, jak tragiczna okaże się ta data dla wszystkich mieszkańców Umiastowa i Topolina. Tego dnia około 17.00 do wsi wkroczyli Niemcy.

- To właśnie była ta defensywa gonienia polskich oddziałów od Topolina w stronę ołtarzewskiej bitwy akurat przez naszą wieś i być może, że tutaj właśnie podejrzewali, że jest większy opór, że większy oddział się schował – tłumaczy pani Nina Świątek. Sądzi się, że to było przyczyną tej katastrofy.

Żołnierze niemieccy wyprowadzili wszystkich mieszkańców z domów na drogę i ustawili ich w szeregu.

Continue Reading »

Czy każdy wojskowy to „trep”?

Niegdyś poważani, budzący respekt wyglądem i zachowaniem. Bez wahania oddawali życie za Ojczyznę i kraj. Dzisiaj są bardziej reprezentatywni, lecz nadal czekają w gotowości. Jednak nie wszystko jest takie, jak mogłoby nam się wydawać…

O żołnierzu słów kilka

Witkowo to wielkopolskie miasteczko położone kilkanaście kilometrów od punktu docelowego naszego reportażu – Powidza. Tutejsi mieszkańcy w znaczny sposób wyróżniają się na tle typowych społeczności miejskich. Dzieje się tak za sprawą wieloletniego konfliktu pomiędzy wojskowym „osiedlem” a cywilnym „miastem”. „Osiedle” to blokowisko zamieszkałe niegdyś przez pracowników, żołnierzy i wyższych rangą dowódców 33 Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu. Cywile również mogli korzystać z dostępnych mieszkań i stać się sąsiadami stereotypowych „trepów”. Typowy trep to pewny siebie, często zakłamany, wyliczający swe dokonania mężczyzna związany ze służbą wojskową. Odrębne szkoły, sklepy, życie kulturalne i społeczne – to tylko nieliczne  powody sporów obu grup. Obecnie konflikt nie przypomina tego sprzed kilkunastu lat. Pamiętają o nim jednak starsi mieszkańcy Witkowa : „ Wojskowy za moich czasów był kimś. Zawsze pomocny, krzepki… Dziewczyny kochały się w takim a on traktował je z szacunkiem. Nie to co teraz…  Szkoda gadać…” Postanowiłyśmy spędzić tydzień w powidzkiej jednostce by ukazać zakres codziennych obowiązków zatrudnionych tam pracowników. Wszystko po to by zmienić powszechnie panujący wśród ludzi obraz stereotypowego trepa.

Continue Reading »

DONKISZOTYZM WSPÓŁCZEŚNIE

Ilekroć spoglądam na obraz Francisco Goi pt. „Kolos”, budzi się we mnie przerażenie, ogromny strach i nieopisana bezradność. Pozostaje tylko nieme wołanie o pomoc. Odczuwam to, co bohater historii, którą przedstawię.

KOLOS
145 m, 417 ton wagi.88 razy większy od człowieka. Obecny wszędzie. Zauważalny w oddali z aglomeracjami miejskich. Przypomina rozwinięty Zachód. Przeraża rozmiarami i szybkością rozprzestrzeniania. Jest już ich tysiące sztuk, setki zbiorowisk! Powszechnie uważane za jedno z rozwiązań problemu nadmiernej emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Niczym bohater obrazu Goi wzbudza ciekawość, podziw i coś jeszcze… Lęk? Przed siłą i możliwościami. Wzbudzają raczej ciekawość niż podziw. Zbiorowiska kolosów są wszędzie. Spoglądają na świat, stając się obiektem uwagi. Kolos- przyjaciel czy wróg?

NIGDY W ŻYCIU
Niewielka, spokojna wieś. Mieszkańcy żyją własnym życiem, dzień po dniu pokonują trud codziennych obowiązków. „Tutaj nie jest łatwo, ale jest. Takie życie trzeba kochać. Czuję czasem, że przyroda i ludzie to coś wspólnego. Mam kawałek tego świata, to jedyne co jest naprawdę moje”. Bohater reportażu otrzymał wiadomość, że planowana jest budowa, gigant powstać ma tuż za jego domem. Niespełna 300 metrów na podwyższeniu terenu. „To było kompletne zaskoczenie. Ale kota w worku się nie kupuje.” Rozpoczął poszukiwania, analizowanie wszystkich za i przeciw budowy, która zakłócić miała spokój mieszkańców. Pojawiały się same „ale”. „Pomyślałem, że to nie może dojść do skutku”

Continue Reading »

Lodołamacze – pierożki z jarmużem

(Komentarze Witolda Szabłowskiego oznaczone są w tekście wielkimi literami.)

Dzień zaczyna od kawy. I śniło mi się, ze latam, że lecę tam prosto do obory…

FAJNY, INTRYGUJĄCY LEAD… O SNACH W OGÓLE FAJNIE SIĘ ROZMAWIA; TO DOBRE PYTANIE, BY ZACZĄĆ ROZMOWĘ Z KIMŚ WRAŻLIWYM: CO SIĘ PANI/ PANU DZIŚ ŚNIŁO…

Jest godzina dwudziesta trzecia dziesięć. Na dworze jest ciemno. CIEMNOŚĆ ALBO JASNOŚĆ NAJLEPIEJ OPOWIEDZIEĆ OBRAZEM, A NIE STWIERDZENIEM „JEST CIEMNO”. NP. „NA DWORZE NIE WIDAĆ JUŻ DRZEW ANI SAMOCHODÓW; MAJACZĄ TYLKO ICH ZARYSY” ETC. Jeszcze tylko kilka godzin i znowu się zacznie. Zacznie się ciężka praca, zmęczenie… zawsze trudno jej wrócić do rzeczywistości po weekendowej przerwie. Tak wygląda niedzielny wieczór Walentyny Pawelec.

Continue Reading »

Kilka mejli: w trampkach po świecie

komentarze Witolda Szabłowskiego znajdujące się w tekście oznaczone są wielkimi literami


Pijąc cygańską herbatę przy włoskiej zapiekance przenosimy króla przez rzekę pełnej wodnych dyskotek, który śpieszy na jeden z sądów, na którym król Cyganów wskaże czy studiowanie trzech kierunków jest słuszne skoro nie można chodzić do szkoły, a wszystko po to, by zdobyć akceptację i pobić rekord

FAJNY, INTRYGUJĄCY LEAD, ALE… STANOWCZO ZA DŁUGIE ZDANIE. ZAINTRYGOWANY BYŁEM DO SŁÓW „PRZEZ RZEKĘ”. PÓŹNIEJ ZA DUŻO CZASU ZAJĘŁO MI ZAŁAPANIE, O CO CHODZI.

Godzina była południowa. Pogoda przepyszna. Powietrze pachniało kurzem i piwem BARDZO FAJNE ZDANIE! Rozglądamy się szukając kogoś, kto pasuje do opisu ‘wysoki, ciemny taki i w okularach’. Zgadujemy, która z wyłaniających się postaci może być ‘Nim’. Więcej punktów zdobywa ta, która lepiej uzasadni wybór.

- To On – mówię. Pewnym krokiem idziemy w jego stronę. I słyszymy „dzień dobry”. Zawiedzione, choć spokojne. Akcent miał dobry, był opalony, a zęby nierówne. Idziemy. Czy Serb się wyróżnia? Nie. Normalny. Luźny. Zamawia piwo, ‘w końcu student’ myślę…

Ale jest w swetrze. A my chcemy usiąść w cieniu.

Continue Reading »

Zabawa na grobieZS Eleonory Czartoryskiej w Radzyminie
Marta Nowacka  (komentarze Witolda Szabłowskiego zostały wyróżnione w tekście wielkimi literami)

Radzymin, park przy ulicy Mickiewicza. Jest maj 2011 roku, słoneczne niedzielne popołudnie –     W TAKICH SYTUACJACH LEPIEJ OPISAĆ POPOŁUDNIE JAKIMŚ SZCZEGÓŁEM, NIŻ PO PROSTU STWIERDZAĆ. NP: LUDZIE PIERWSZY RAZ OD DAWNA WYSZLI W KRÓTKIM RĘKAWKU; GOŁĘBIE BYŁY JAKBY MNIEJ SZARE I ZACZĘŁY ZALOTY ETC. Przysiadłam na trawie, pod drzewem, na uboczu parku – idealne miejsce na obserwację tętniącego tu życia. Na przemian słyszę radosne okrzyki bawiących się dzieci, śmiech młodzieży spotykającej się zawsze przy tej samej ławce, poszczekiwanie  psów, które przyszły tu na wyczekany spacer ze swoim właścicielem. Można powiedzieć: zwykłe miejsce, zwykły park TAKICH ZDAŃ TEŻ UNIKAJMY. TO, CO MOŻNA POWIEDZIEĆ, NIECH JUŻ SOBIE CZYTELNIK MYŚLI, TO NIE ROLA REPORTERA. Jak wiele osób zna jednak jego historię? Ilu, ze spędzających tu czas, wie, co kryje ziemia pod ich stopami?  Czy zdają sobie sprawę, jak bardzo różniący się od obecnego widok zastaliby przychodząc tu wiele lat wcześniej?

Continue Reading »

Tu stacja Kędzierzyn-Koźle

Tu stacja Kędzierzyn-Koźle! Prosimy o wysiadanie z pociągów i zapraszamy na wycieczkę! Będzie to jednak podróż niezwykła – przeniesiemy się do  świata wspomnień, fragmentów  przeszłości zapisanych na papierze. Poznamy Kędzierzyn-Koźle tak, jak nie zrobił tego nikt przed nami.  A oprowadzi nas  nietuzinkowy przewodnik – Janusz Rudnicki.

Continue Reading »

Mówią  o nich Nasze Dzieci….

Ten głos bije jak źródło żywej wody

Jest to jak nam wyjaśniają

Krzyk matek, od których odłączają dzieci.

Zbigniew Herbert: U wrót doliny

Najstraszniejsze w tej historii jest to, że naprawdę się wydarzyła. Wspólne dzieje Kałuszyna
i powiatu zamojskiego są piękną, choć tragiczną kartą naszej małej ojczyzny. W Grabowcu wszyscy znają nazwę miasta Kałuszyn i mówią o jego mieszkańcach: Tam żyją dobrzy ludzie.

Jedziemy do Grabowca - gminy położonej w południowej części województwa lubelskiego,
w powiecie zamojskim na obszarze Działów Grabowieckich- najwyższej części Lubelszczyzny. Patrzymy na pasma wzgórz, mozaikę pól i lasów poprzecinanych dolinami. Niepowtarzalny krajobraz, tłusta
i urodzajna ziemia.

Obszar gminy zajmuje 12 888 ha. Mieszka tu ponad 5 tysięcy osób zajmujących się głównie rolnictwem. W centralnej jej części niegdyś najstarsze miasto Zamojszczyzny, dziś już tylko siedziba gminy. Kroniki ruskie podają, że w 1268r. istniał tu gród warowny. W 1387r. Grabowiec został włączony do Polski, był posagiem dla siostry Władysława Jagiełły – Aleksandry. Od 1462 Grabowiec stał się miastem królewskim i pięknie się rozwijał. Mieszkańcy jednak pamiętają czasy, kiedy był tyglem historii. 1500-1506 – niszczyły go najazdy tatarskie, potem wojska szwedzkie, rosyjskie i saskie, zubożały jego zasoby w czasie wojny północnej. Został na zawsze zniszczony zamek.

Continue Reading »

Zapraszamy do lektury reportaży, nad którymi uczestnicy „Literackiego atlasu Polski. Reportaży” pracowali w tym roku. O ocenę i komentarze do prac poprosiliśmy uznanych reportażystów Angelikę Kuźniak i Witolda Szabłowskiego.

Angelika Kuźniak

Reportaże znajdują się poniżej.Zapraszamy do lektury!

Na początku lat 60 na obecnym terenie gminy Leoncin istniało wiele małych, niskobudżetowych szkół. Swoje siedziby miały w takich miejscowościach jak ; Polesie Nowe, Nowiny, Gniewniewice, Wilków Polski. Podczas realizacji naszego projektu spotykaliśmy się z nauczycielami, którzy w nich pracowali. Przybliżyli nam oni nie tylko historię oświaty na naszym terenie ale, także opowiedzieli o niełatwym życiu jakie prowadzili w czasach powojennych.

Pani Mieczysława Henryka Góral (Gawart) od 1951 r do likwidacji placówki w 1974 r. uczyła w Szkole Podstawowej w Gniewniewicach. Na początku lekcje w klasach najmłodszych odbywały się w jednym pomieszczeniu. Dopiero po kilku latach dobudowano nowe. Niestety nadal było zbyt mało miejsca. Oddziały musiały być łączone. Godzina lekcyjna trwała 50 min. Uczyły się tu dzieci z Gniewniewic Starych, Nowych i Folwarcznych oraz Malej Wsi przy Drodze. W szkole pracowali tacy nauczyciele jak; Irena Korzeniewicz, Irena Górniak, Wanda Olkowska.

Kierownikiem była pani Góral. Szkoła była miejscem spotkań pobliskiej ludności. Odbywały się tu wszystkie uroczystości dla dzieci, ale także wieczorki dla rodziców, którzy zawsze przygotowywali cały poczęstunek.Grała muzyka na żywo. „Było biednie, ale miło i wesoło.” – jak wspomina nasza rozmówczyni. W 1996 r swoją pracę nauczycielską rozpoczęła p. Wanda Gocałek (Olkowska), która otrzymała nakaz do pracy właśnie w Gniwniewichach. Pani Wanda wspomnieniami wraca do czasów gdy autobus PKS dojeżdżał tylko do Leoncina, do Gniewniewic natomiast prowadziła bardzo błotnista droga w której wiosną i jesienią można było nawet zgubić buty. Rok szkolny w tamtych czasach rozpoczynał się znacznie wcześniej bo już 15 sierpnia. Pani Wanda mieszkała w domu pani Zajdel, gdzie warunki były bardzo ciężkie. W budynku nie było bieżącej wody ani centralnego ogrzewania. Brakowało pomieszczenia kuchennego i ubikacji.

Continue Reading »

Older Posts »